poniedziałek, 17 sierpień 2020 13:08

Krosno zasługuje na szacunek

Napisane przez Zbigniew Prawelski

Do Krosna drużyna RzTŻ jechała w pełni skoncentrowana po dobrze przepracowanym tygodniu na swoich śmieciach. Większość zawodników znała krośnieński tor , bo tam wielokrotnie startowała, także w barwach Wilków.

Mocny skład

Trener zapowiadał walkę. Wiadomo już było, że nie pojedzie Ilja Czalov a w składzie znajdą się zawodnicy wypożyczeni z Grudziądza. RzTŻ wystawił najmocniejszy skład jakim aktualnie dysponował. Na zawody wybrała się również spora grupa kibiców i działaczy z Rzeszowa.

Na sukces trzeba zapracować

Jadąc tam myślałem o krośnieńskich kibicach i działaczach. Zawsze byłem pełen podziwu dla nich za chart ducha i entuzjazm jaki panował na trybunach . Umieli się cieszyć z każdego punktu. W przeszłości działacze nadmiernie nie zadłużyli klubu, prawidłowo oceniali swoje możliwości. Koleje losu sprawiały ,że pomimo braku wielkich sukcesów, żużel w Krośnie nie zginął. Nie ma już żużla w Świętochłowicach, Pile, Krakowie, Warszawie a oni zawsze małymi kroczkami , czasem w ostatniej chwili budowali skład i startowali. Najbardziej podziwiałem ich za radość nawet z małych sukcesów i pokorę która doprowadziła ich do tego ,że dzisiaj są faworytami w potyczce z Rzeszowem. Ileż to razy w historii kibice musieli przełknąć gorycz porażki. Często byłem wśród nich i podziwiałem ich za chart ducha oraz traktowanie każdego meczu jak wielkiego święta w mieście. To wspaniałe i najlepsze świadectwo ,że warto być cierpliwym. Dzisiaj przyszła nagroda. Wielu było wspaniałych działaczy a ja szczególnie zapamiętałem ekipę Prezesa Janusza Steligi. To właśnie Krosno udowadnia, że w sporcie pieniądze nie zawsze decydują o sukcesie. I stało się, po latach świetności żużla w Rzeszowie role się odwracają . Krosno triumfuje, kibice szaleją na trybunach . Spełnił się ich sen . W tych zawodach byli zdecydowanie lepsi .

Wizja przyszłości

Mam jednak nadzieję, że jest miejsce na mapie żużla na dwa mocne kluby na Podkarpaciu. Obydwa są na dorobku i ważne ,że jest grupa entuzjastów która wierzy w sukces i chce pracować. Trzeba umieć wyciągać wnioski . Każda porażka to nauka na przyszłość i przypomnienie , że pokora to uczucie do którego trzeba się nieustannie odwoływać. Trzeba znać swoją wartość „ nie obiecywać gruszek na wierzbie i pompować balonika „.

Postawić na swoich

Zarząd RzTŻ stąpa po ziemi ,realizuje swoją misję z pełnym zaangażowaniem i ta przegrana może jedynie przyspieszyć kurs na szkolenie własnych juniorów i sukcesywne wprowadzanie własnych zawodników do składu drużyny. Projekt budowy drużyny i reaktywacji żużla w Rzeszowie dopiero się zaczyna. Trzeba też stworzyć warunki do ewentualnego zatrzymania tych chłopców w Rzeszowie dłużej niż na rok. Bracia Curzytkowie , Wojdyło to przecież nasi zawodnicy. Kto myślał o sukcesie drogą na skróty ten srodze się zawiedzie. W mojej ocenie przegrywamy , bo nie mamy jeszcze silnych juniorów. Mateusz Majcher to nasza przyszłość ale ten chłopak musi się jeszcze wiele uczyć . Są też inni ,którzy robią szybkie postępy. To się nazywa praca organiczna lub jak kto woli praca od podstaw .Pan Janusz Stachyra jak nikt umie wyłapać te talenty ale potrzeba mu czasu na to by stali się wartościowymi zawodnikami. Gdyby udało się wyszkolić w tym roku co najmniej dwóch z licencją byłby to sukces. W Krośnie przewagę zrobili juniorzy , prawdziwie ekstraklasowi. Byli też lepsi od wielu uznanych seniorów.

Jesteśmy jedną drużyną

To już historia i w głowach naszych jeźdźców powinna być zapomniana. To tylko sport a porażki są wkalkulowane w życie sportowca. Życie sportowe toczy się dalej , zbliża się połowa sezonu. Cel jest jasno zakreślony i ambicji nie powinno zabraknąć ani zawodnikom ani działaczom do końca. Bądźmy z drużyną na dobre i na złe. Mamy jedną drużynę i jedno marzenie. Umiejmy przyjąć porażkę , bo wtedy lepiej smakuje sukces. Szansa na niego jest już dzisiaj i będą następne.